RSS
niedziela, 29 pa¼dziernika 2006
come back
nie wiem sam od czego zacz±æ. dawno tu nie pisa³em. powód niby banalny- chcia³em byæ taki dojrza³y i nie uzewnêtrzniaæ siê. ale je¶li osoba naprawdê inteligentna ma bloga i tylko troszkê siê tego wstydzi, to chyba nic z³ego powróciæ do pisania, zw³aszcza je¶li naprawdê czuje siê tak± potrzebê. a ja w³a¶nie czujê.
tylko muszê przeczekaæ pewien okres. bo zdarzy³o siê co¶, co sprawi pewnie, ¿e ten wpis bêdzie bardzo pretensjonalny. a chyba nie chcê, ¿eby taki by³.
no, to na dzisiaj tyle. obiecujê, ¿e siê jeszcze rozkrêcê. w sumie to usun±³em kilka wpisów, które ¼le by o mnie ¶wiadczy³y, mo¿e odkrywa³y to¿samo¶æ niektórych osób, w tym mnie. a nie zale¿y mi na tym.

bo to jest tak, ¿e naprawdê mam ochotê co¶ napisaæ. A. ma fajnego bloga, takiego fioletowego. i jest generalnie taka pozytywna dziewuszka. i ja chcê tak samo:D no dobra, to tyle na dzisiaj. naprawdê.
15:55, mieszkotonie
Link Dodaj komentarz »
poniedzia³ek, 11 lipca 2005
dzienniki wakacyjne, 11072005.A

zastanawiam siê od jakich s³ów zacz±æ ten nowy wpis... i to niestety koniec moich przemy¶leñ, bo ju¿ go zacz±³em. wszak nie jest to innowatorskie, ani tym bardziej odkrywcze, pisz±c z nastawieniem na autotematyzm. chocia¿, mark haddon, autor "dziwnego przypadku psa nocn± por±", u¿y³ tego chwytu w bardzo przemy¶lany sposób i muszê przyznaæ, ¿e zrobi³ on na mnie wra¿enie. ale trzeba mieæ naprawdê du¿o do¶wiadczenia, ¿eby co¶ co wydaje siê proste, zamieniæ w co¶ co nie tylko prostym nie jest, lecz te¿ pozostawia za sob±... tak± dobr± aurê! to mam na my¶li i nie bêdê ju¿ szuka³ piêknych s³ów, by opisaæ to, co sprawi³o, ¿e czytanie ksi±¿ek znowu sta³o siê dla mnie przyjemno¶ci±.

a mam w tej dziedzinie wiele do nadrobienia. w³a¶nie wertujê "Majê" Gaardera, na pó³ce zalega mi "Paragraf 22" Hellera, "Ulica Marzycieli" R.McLiam'a Wilsona, "sen nr 9" mitchella, "Irak piek³o w raju" Smoleñskiego, a to jeszcze nie koniec. W planach mam 2 ksi±¿ki Ko³akowskiego, a tak¿e ksi±¿ki których nie obejmuj± beletrystyczne ramy. co¶ o fizyce, matematyce i takich tam:) plany ambitne, ale chyba nie do przej¶cia. wszak te ksi±¿ki zalegaj± mi na pó³ce do¶æ d³ugo, a dostêpno¶æ do ogólno¶wiatowej pajêczyny i gadu gadu mi w tym nie pomaga, podobnie jak stos nieobejrzanych i obejrzanych filmów, które chcia³oby siê obejrzeæ po raz drugi. chyba nie jestem wystarczaj±co zdeterminowany, gdy¿ nawet pogoda nie dzia³a na mnie dobrze, a upatrujê w niej wyt³umaczenia na moje nie-czytanie.

przychodzi mi na my¶l tekst g.turnaua który pragnê tu sparafrazowaæ:

nim napiszesz wpis
pomy¶l i zwa¿
jak dalece s³uszny to krok
i czy naprawdê masz czas
¿eby pisaæ wiersz
¿eby pisaæ wiersz

mo¿e raczej wstañ
mo¿e raczej le¿
literatura jest piêkna i bez
podobnie jak ten
dogasaj±cy ju¿ dzieñ
i gêstniej±cy ju¿ mrok

zanim doliczysz do stu
dawno zapomnisz o dniu
zanim doliczysz do stu



jednym s³owem, trzeba mieæ o czym pisaæ, zanim siê zacznie. niestety sam zapominam o tej regule, tak jak teraz. ale.... napiszê Wam co dzisiaj bêdê robi³, mo¿e to pozwoli Wam spojrzeæ jeszcze na mnie przyjaznym okiem:) teraz s³ucham sobie trójki a o 12 mam spotkanie w pewnym miejscu odno¶nie pracy:) mo¿e siê uda. waln±³em opis na gg ¿e mam wa¿n± sprawê i proszê o trzymanie kciuków, w³a¶nie w tej sprawie, ale nie napisa³em konkretnie w jakiej. odzew przeszed³ moje oczekiwania, a¿ mi siê zrobi³o g³upio, gdy¿ po prostu inni maj± w tym czasie co¶ naprawdê wa¿nego:) ale mam nadziejê, ¿e tym, którzy trzymaj± kciuki za mnie, starczy jeszcze si³, by potrzymaæ "za tych co na morzu". na morzu egzaminów na studia oczywi¶cie:). teraz czekam a¿ mi siê zrobi± zapiekanki, gdy¿ nic w lodówce po prostu nie ma! no i oczywi¶cie spalone wysz³y! tak to jest poprosiæ kogo¶ by "przypilnowa³". no i teraz moje wkurzenie siêga zenitu, gdy¿ mam dzisiaj rozmowê o pracê na której BÊDÊ G£ODNY bo oczywi¶cie nic w domu nie ma! a ¿eby by³o ¶mieszniej, zmierzam do miejsca które zwie sie RESTAURACJ¡! i bêdê wygl±da³ jak g³odny rumun, który nie do¶æ, ¿e siê prosi o pracê, to jeszcze patrzy na ka¿dy k±sek z wielkim po¿±daniem! no nie! idê co¶ zje¶æ bo zaraz umrê chyba! aha, jeszcze kupi³em komplet akumulatorków na allegro:) ciekawe co za syf mi przy¶l±:) tfu tfu, bo siê jeszcze spe³ni i zamiast pe³nowarto¶ciowego sprzêtu elektronicznego dostanê faktycznie jaki¶ syf:) pozdrawiam!



10:30, mieszkotonie
Link Dodaj komentarz »
pi±tek, 01 lipca 2005
¿ycie jak w madrycie!

no jakby to powiedzieæ... JEST SUPER! jest po prostu genialnie! koncert poszed³ bardzo dobrze, wrêcz lepiej ni¿ my¶la³em! sala wype³niona, mo¿e nie po brzegi, ale... dobre i to:) no i gra³em w filharmonii narodowej! ale super! ale siê cieszê! na koncert przysz³o troszke moich znajomych, wiêc te¿ jest fajnie. o reszcie wieczoru nie bêdê pisa³, bo nie ma sensu. ju¿, minê³o:) teraz po prostu trzeba siê skupiæ na innych rzeczach.

mo¿e np. uda mi siê byæ pilotem jakiego¶ artysty w ramach festiwalu perkusyjnego CROSSDRUMMING w warszawie... a mo¿e i nie:) mimo to jestem dobrej my¶li, a co:) jak szaleæ to szaleæ! a tak to bym po raz 3 zajrza³ na festiwal i znowu bym siê cieszy³ jak nie wiem co:) moja matka strzela mi ostatnio tekstami, ¿e mam mieæ na studiach ¶redni± 5.0... nie wiem jakim cudem. motywuje to tym, ¿e teraz zajmiê siê w koñcu tym co lubiê i do czego jestem stworzony:) no ¶miesznie po prostu:)

ciekawe co z wakacjami. plany s± takie... ambitne, wiêc wolê siê nie wypowiadaæ póki co, ¿eby nie zapeszaæ. zreszt±, o tym pilocie te¿ nie powinienem paplaæ, bo po prostu to siê nie godzi. a po co ja to w ogóle piszê- co bêdzie to bêdzie:) póki co naprawdê od jakiego¶ czasu wszystko idzie jak po ma¶le... oby tak dalej. i tego w³a¶nie Wam te¿ ¿yczê...



23:27, mieszkotonie
Link Dodaj komentarz »
¶roda, 29 czerwca 2005
koncert jutro... impreza te¿:)

chantefleurs et chantefables jako¶ mnie nie wyprowadzi³y z równowagi, mo¿e dlatego ¿e mam tam ma³e, ale bardzo fajne partie... no i siê raczej ju¿ nie mylê. mimo, ¿e koncert jutro, to kurczê, nie jest to jako¶ genialnie przygotowane przez nas. no po prostu projekt jest za krótki. albo my siê lenimy:) a zreszt±, co tu du¿o pisaæ. wa¿ne ¿e jest po prostu ju¿ koñcówka, jedziemy jutro do warszawy, bêdziemy æwiczyæ, graæ, etc a potem wracamy do Pu³tuska, pijemy, ¶pimy, wstajemy, jedziemy do Warszawy, sk³adam ¶wiadectwo maturalne do dziekanatu i heya! do kielc! po tych dobrych kilku dniach naprawdê mam ochotê wracaæ. gdyby atmosfera by³a inna, mo¿e by mnie wziêli jeszcze na festiwal perkusyjny, ale kto wie, mo¿e po koncercie to jako¶ jeszcze da siê za³atwiæ.. chodzi tylko o nocleg. bo mój udzia³ w festiwalu nie ogranicza³by siê tylko do chodzenia na koncerty, lecz tak¿e do odbierania jaki¶ artystów z dworca, itd itp... no i wtedy wszystkie wej¶cia mia³bym za darmo, mo¿e te¿ by siê jak±¶ dniówkê zacharapci³o... a co:) ale... o tym ju¿ nie marzê. i tak wiele rzeczy mi siê uda³o. no ten koncert m.in... studia swoj± drog±. ale... to nie wszystko. po prostu... chcia³bym, ¿eby wszystkim moim najbli¿szym szczê¶cie sprzyja³o tak jak mi w ci±gu ostatniego miesi±ca. tzn. nawet nie szczê¶cie, lecz opatrzno¶æ. nie wiem jak to nazwaæ. w ka¿dym razie chcia³bym siê z nimi raz na jaki¶ czas spotkaæ w pizza marzano na nowym ¶wiecie, poogl±daæ warszawê z najwy¿szego piêtra pa³acu kultury, popatrzeæ na niebosk³on w planetarium... no i w ogóle:) chcia³bym np. ¿eby Ania Krzyczkowa by³a moim obiektem do nagrywania jakbym jakie¶ filmy robi³:)

o, a propos re¿yserii. ta ekipa filmowa, co przyjecha³a jest ze szko³y A.Wajdy:) fajnie. kole¶ co nagrywa d¼wiêk jest po re¿yserii d¼wiêku no i w ogóle, pogadali¶my sobie o tym co mnie czeka i takie tam:) podobno na pierwszym roku jest nie za lekko, ale potem tylko siê pie browara i heja:) heh, ale... to by³o 7 lat temu:) no dobra, niewa¿ne. jako¶ to bêdzie. ¿ebym tylko wytrzyma³ z tymi innymi wytworami gimnazjum, i ¿eby tylko atmosfera na studiach by³a przyjemna, to bêdzie dobrze. ale wcale mi siê nie wydaje, tak patrz±c po ludziach. no dobra, ju¿ nie smêcê, bo fajna pogoda i w ogole jako¶ tak ¶miesznie. no i poza tym mam zaraz próbê, bo teraz graj± ma³± suitê, w której tylko Lechu pocina na kot³ach wiêc mam troszki wolnego:) a i tak ¶piê wiêkszo¶æ czasu. no co¿, taka praca. ale co ja na to poradzê. dobrze ¿e nie jestem skrzypkiem, który musi pocinaæ na wszystkich próbach i tak dalej.. bo chyba bym podziêkowa³:) no dobra, to ja mo¿e sobiê co¶ jeszcze checknê i bêdzie ok.

³o jezu, jest tu jedna taka pianistka, która jest tak brzydka jak noc! no a jeden taki kontrabasista jak siê nawali³ to poszed³ taki dialog mniej wiêcej:
-jeste¶ zajebista
-sk±d wiesz, przecie¿ nawet mnie nie znasz?
-ale pozna³em ciê ju¿ na tyle, ¿eby móc stwierdziæ, ¿e jeste¶ zajebista...
potem ogl±dali kasiê i tomka, on siê o ni± opar³, a mi siê zachcia³o ¿ygaæ... poszed³em do pokoju spaæ bo i tak mia³em humor zjebany przez to wszystko co siê tu dzieje:) jezu, i jeszcze oboista z francji naparza mi na sto³ówce teraz.. no po prostu wyjadê st±d i bêdzie najlepiej jak byæ mog³o:) ale zanim... IMPREZA W AKADEMIKU W PU£TUSKU! ale bêdzie fajnie! i ju¿ po stresie, i ju¿ po wszystkiemu:) a co! :)



11:49, mieszkotonie
Link Dodaj komentarz »
pi±tek, 24 czerwca 2005
zarzynanie kota

muzyka wspó³czesna. fenomen, z którym mam teraz do czynienia. a w³a¶ciwie to nawet wiêcej ni¿ do czynienia, gdy¿ to ja j± tworzê. a mo¿e "odtwarzam" bo gram w orkiestrze i utwory, jakie wykonujemy, s± napisane przez Witolda Lutos³awskiego. geniusza w "zarzynaniu kotów". i w³asnie tak to brzmi. a tak serio, to... tylko 70% brzmi jak zarzynany kot. reszta to naprawdê ciekawe brzmienia. a tak poza tym to piszê na klawiaturze od komputera, na którym jest windows 95, 32 mb ramu i najpierw piszê, a potem po sekundzie dopiero tekst pojawia siê na ekranie. no i poza tym przewala siê tutaj masa ukraiñców, którzy chc± skorzysaæ z kompa, który jest jedynym dzia³aj±cym ogólnodostêpnym no¶nikiem informacji w tym miejscu. dlatego w³a¶nie czym prêdzej skoñczy³em kolacjê i przyszed³em do WAS:) doceñcie to, a co:)

wiêc sprawa wygl±da tak: od 9 ¶niadanie, o 10 próba do 13, 13.30 obiad, 15 druga próba do 18, 18.30 kolacja i wolne:) no, ale fajnie jest. perkusi¶ci nie maj± tam za duzo do grania (chocia¿ zale¿y gdzie), ale s± bardzo wa¿ni. i tej w³a¶nie odpowiedzialno¶ci siê trochê lêkam. mam kilka uderzeñ, które muszê trafiæ konkretnie w punkt... a jak nie trafiê to bêdzie po prostu popelina. popelina, prze któr± chcê siê obroniæ. no, ale dzisiaj ca³± noc bêdê s³ucha³ tych jêków na discmanie i po prostu mo¿e co¶ mi siê rzuci w ucho. kurczê, pierwszy raz gram w orkiestrze... ale sk³ad jest nawet nawet, chocia¿ pierwsze spiêcia mamy ju¿ za sob±. ale to tylko na p³aszczy¼nie zawodowej.. chocia¿, ¶piê w pokoju z Leszkiem, zapalonym entuzjast± muzyki klasycznej. i jak mu mówiê, ¿e jest jeszcze co¶ innego oprócz Britney Spears albo szakirki, to na mnie nadaje. ¿e to nie jest muzyka, ¿e to jest sztuczne.. jaka¶ trauma z dzieciñstwa chyba:) i w ogóle tak jako¶ dziwnie. klapki na oczy i tylko klasyka. a najlepiej wspó³czecha. heh, ¶miesznie kurczê tutaj jako¶. pu³tusk to ma³e miasto, ale dobrze sie tu ¿yje. warunki mamy doskona³e, mieszkam w 2-ce, ³azieneczka, pryszniczek... wszystko jest. wprost i pani± rozdaj± za darmo, bo to niby dla studentów. a ja przecie ju¿ student jestem prawie:) co prawda nie Wy¿szej Szko³y Humanistycznej w Pu³tusku (bo w obiektach tej¿e go¶cimy), ale... ale ale:) no:) a co:) indeks i do nauki!

i chyba naprawdê teraz pójdê wypocz±æ by mieæ si³y na te jêki wieczorem... bo mo¿e byæ nieciekawie, proszê Pañstwa... dyrygent siê wkurzy i nas wywali i zabierze mamonê, któr± tu nasz± ciê¿k± prac± od 8 do 19 zarabiamy:) (co z tego , ¿e ju¿ nam dali ca³± sumê:)) aha, zwracaj± te¿ koszty podró¿y i... za³atwiaj± bilety dla znajomych! koncert w warszawie w filharmonii narodowej o 19! zapraszam wiêc, tylko siê skontaktujcie wcze¶niej ¿e chcecie bilety:) okazuje siê ¿e to nie problem...

tymczasem wiêc! ¿eby tylko nastêpne próby sz³y lepiej...

19:17, mieszkotonie
Link Komentarze (2) »
¶roda, 22 czerwca 2005
nie ma nadziei bez lêku, nie ma lêku bez nadziei...

no to jadê! poci±g za 2 godziny. poci±g do przygody! no bo przecie¿ nie do alkoholu:) chocia¿, kto wie:) tam sami arty¶ci bêd±:) no no no, sam nie wiem co z tego wyniknie. w ka¿dym razie fajnie tak sobie pojechaæ... na tydzieñ, za darmo, jeszcze p³ac±, jeszcze ¿ywi±, jeszcze daj± spaæ:) heh, ja to mam ¿ycie. no niby wszystko piêknie ³adnie, a jednak... kto wie to wie, kto nie wie, to nie wie i tyle:) niby nic powa¿nego, ale... po prostu siê przejmujê. niby nie ma czym, a jednak. ale takie to w³a¶nie problemy maj± NASTOLATKOWIE:) no bo jeszcze jestem... jestem nastolatkiem. ostatnie -na¶cie co prawda, ale... mimo wszystko:) 11-19... có¿ za czasy. czas gimnazjum, czas liceum, czas zdawania na studia, czas pierwszych mi³o¶ci, czas czytania lektur, czas dojrzewania do doros³o¶ci... czas uczenia siê honoru, szacunku... i takich innych warto¶ci. piêkny czas w sumie. jak siê go w³a¶ciwie prze¿yje to przecie¿ dalsza czê¶æ naszego ¿ycia to ju¿ tylko bajka, a co:) jak ju¿ siê dojrzeje w sposób mniej-wiêcej w³a¶ciwy, to "kolorowe zasady" mimo wszystko w nas zostaj±. i nic nie jest w stanie ich zmieniæ. gorzej, gdy dostasta³o siê w sposób co najmniej... stochastyczny:) albo po prostu do ³ba komu¶ strzela³o ca³y czas. no, ale nasze pokolenie, wytwór gimnazjów i takich tam ró¿nych ¶misznych rzeczy, to... zaraz, przecie¿ bêdziemy tacy sami... tak co¶ mi siê wydaje. tzn. wydaje mi siê, ¿e przez tê reformê traktujemy siebie nawzajem jako¶ wyj±tkowo, jako¶... po prostu inaczej, a tak naprawdê pozostaniemy tymi samymi lud¼mi bo to co przechodzili¶my MY, przechodzili równie¿ nasi dziadkowie. mo¿e inaczej, mo¿e to by³o co¶ innego, ale jednak wydaje mi siê, ¿e podobieñstwa s± tutaj wiêksze... a na pewno wiêksze ni¿ ró¿nice gdyby tak na to bardziej obiektywnie spojrzeæ.

plakaty o aborcji... wp³yw zdjêæ na psychikê dzieci i kobiet... czy cel u¶wiêca ¶rodki?- pyta pani Agnieszka... trójka, siedem trójek, zaprszam. kuba strzyczkowski... 'po to nazwali¶my zygot±... ¿eby okre¶liæ naturê tego organizmu'... jezu, po prostu masakra. jacy faszy¶ci... no nie wiem po prostu o co im wszystkim chodzi... aborcja to nie jest chyba temat na tak± duskusjê tu i teraz. a audycja w trójce ciekawa, bo w koñcu odezwa³ siê jaki¶ m±dry cz³owiek...

a kuba oczywi¶cie jak kto¶ jest innego zdania ni¿ on, to wrzuca s³uchaczom na antenie. no co za cz³owiek. zero jakiego¶ obiektywizmu. to ju¿ nie prowokacja dziennikarska, ale po prostu chamstwo. no nic. teraz jadê i wracam 1 lipca, a jak siê wszystko u³o¿y to bêdê odpoczywa³, spotyka³ siê ze znajomymi, lata³ ja jakie¶ piffko i... trzyma³ kciuki za wszystkich, przed którymi s± jeszcze egzaminy... a ja do tej pory nie mogê uwierzyæ w to co siê dzieje wokó³... strasznie to wszystko intensywne, ale piêkne po prostu. ¿eby tylko jedna osoba siê jeszcze do mnie przekona³a by³oby super:)

pozdrawiam i trzymajcie kciuki:) macie ode mnie spokój na ponad tydzieñ:) do zobaczenia w lipcu!!!:):):)



12:28, mieszkotonie
Link Komentarze (1) »
poniedzia³ek, 20 czerwca 2005
urodziny, kulturka i takie tam ró¿ne przedwyjazdowe opowie¶ci:)

hehe, jutro jeden z wa¿niejszych "dniuf" w moim ¿yciu- dzieñ, który przypada na rocznicê moich narodzin. 21 czerwca. i bêd± to urodziny na swój sposób wyj±tkowe... dosta³em siê na studia, i w ogóle takie tam:) przyjdzie Iwona, Meler, itd... mo¿e jeszcze uda siê kogo¶ "namówiæ" ¿eby wpad³ bo... niestety jest to na dzieñ przed moim wyjazdem do warszawy i spotkanie towarzyskie nie wchodzi TERAZ w grê. ale jak wrócê to jak najbardziej- wszak jest co ¶wiêtowaæ. ale nie spodziewam siê t³umów:) co jak co... jak przyjadê to trzeba bêdzie nadrobiæ kilka rzeczy.

ogólnie jestem szczê¶liwym cz³owiekiem, ale... ostatnio szukam swady w moim wnêtrzu na si³ê chyba:) zamiast cieszyæ siê z tego co los mi ofiarowa³, to ja... chcia³bym sprawiæ by da³ mi jeszcze wiêcej. i tak jako¶ chyba chcê go wykorzystaæ do cna a tu... nie da siê:) tzn. mo¿e i by siê da³o, ale... nie wiem, mo¿e "co za du¿o to niezdrowo" a mo¿e po prostu za du¿o o tym my¶lê. tak. to na pewno to. w "ka¿dymB¡D¬razie" (kimkolwiek ten B¡D¬RAZ jest) wyje¿d¿am w ¶rodê na jedn± z wiêkszych przygód w moim ¿yciu. bêdê graæ z najlepszymi lud¼mi w polsce, w sali najwiêkszej filharmonii... to naprawdê dla mnie wielkie prze¿ycie i chcia³bym (tak jak egzaminy) prze¿yæ to na 100%! podej¶æ do tego nie jako¶ na "luzie" tylko... cieszyæ siê z tego co jest! i czerpaæ (jak to Acia powiedzia³a) kubkiem to szczê¶cie. szczê¶cie, którym miêdzy innymi bêdzie obcowanie ze wspania³ymi lud¼mi, Jagod±, Leszkiem... mo¿e znajdzie siê jeszcze kilku znajomych w tej orkiestrze, co naprawdê jest prawdopodobne.

nie mniej jednak chcia³bym Wam, moi drodzy, podziêkowaæ jeszcze raz za wsparcie przed i podczas egzaminów, a tak¿e za ciep³e przyjêcie tutaj w kielcach. a co do wpisów pod poprzednim "wpisie" to... nie ma za co:) poza tym Wy i tak wiecie, ¿e bez Was bêdzie po prostu strasznie dziwnie. no bo co to mia³oby byæ... tak nagle bez Melera, Aciówy, Shreka... no pora¿ka jaka¶. w ogóle nie wyobra¿am sobie tego... wychodzê z dziekanki, idê przed krakowskie przedmie¶cie a tam... jacy¶ obcy ludzie i nawet nie mam gdzie pój¶æ do kogo¶ znajomego, tylko do jaki¶ zeschizowanych artystów z dziekanki:) no pora¿ka. bez zajeg³êbokiej przekminy Borysa, niby-szarmanckich gestów Kosmka, popiskiwañ Krzykowej, narzekañ Pos³a, wydumanych pogl±dów Shrekowey i u¶cisku d³oni Melera to jako¶ tak by by³o dziwnie...

by³em w teatrze na "przed sklepem jubilera". mimo, ¿e napisa³ to Karol Wojty³a, to nie nazwa³bym tego sztuk± genialn±. faktem jest, ¿e jest g³êboka. ale bez wyra¿nego zakoñczenia i pointy cz³owiek wychodzi z poczuciem niedosytu. na szczê¶cie ten niedosyt zrekompensowa³o mi towarzystwo przepiêknej damy, a tak¿e wyjazd do Borysa na nockê:) no i by³o super. szkoda, ¿e o 3.30 nagle po prostu zasn±³em. Borys popatrzy³, wzi±³ ksi±¿kê... i poszed³ te¿ spaæ:) ¼dziwi³ siê raczej:) tak mi potem powiedzia³. no, a potem odwiedzili¶my pani± Lillê, by³em te¿ w dyrekora naszego kochanego na momencik:) no i dzieñ mi jako¶ min±³. ogl±da³em z Iwon± i Kask± Jaworsk± film pt. Pi³a. i po tym filmie mo¿na sie by³o spodziewaæ tego, czego mo¿na siê spodziewaæ po filmie o takim w³a¶nie tytule:) masakra:)

no nic, lecê spaæ, bo mój organizm musi siê zregenerowaæ przed szalonym wyjazdem do stolicy:) :) :)

pozdro!



22:54, mieszkotonie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 czerwca 2005
fala szczê¶cia.... dzikiego!

ujawniæ? nie ujawniæ... itd itp... takie rzeczy w³a¶nie dochodz± do mnie z radia. komputer mi siê psuje i ca³y czas pojawia siê niebieski ekran... a mimo takich "pierdó³" jestem takim szczê¶liwym facetem, ¿e po prostu nie wiem nawet jak to okre¶liæ! wszystko siê klaruje, wychodzi na prost±, ojciec wraca z indii czy tam z londynu (cholera go wie... ju¿ tu powinien byæ), a ja... znalaz³em w koñcu spokój. taki pradziwy spokój, który wype³nia moje wnêtrze i sprawia, ¿e szczê¶cie, które osi±gn±³em w³asn± prac±, jest pe³ne. co wiêcej, los funduje mi za darmo kilka bonusów... i to nie byle jakich! i mo¿e w³a¶nie dziêki tym bonusom to wszystko tak u mnie wygl±da? bo... same studia to... tak naprawdê nic niezwyk³ego, bo... dosta³o siê tam przecie¿ 9 osób, nie tylko ja. te¿ pracowa³y, te¿ æwiczy³y, te¿ my¶la³y, te¿ mêczy³y siê na egzaminach... a w¶ród nich tylko mnie nadarzy³a siê ta wspania³a okazja wziêcia udzia³u w tym koncercie! no i... wczoraj by³em naprawdê szczê¶liwym facetem! niby nic niezwyk³ego, a jednak... tyle szczê¶cia... jak na jeden raz to a¿ za du¿o, ale... swoje odczeka³em:)

ach, teraz to ju¿ mogê ¿yæ na luzie, nie przejmowaæ siê niczym... wszystko siê jako¶ krêci... nawet je¶li ta "jedna" sprawa nie wyjdzie to owszem, bêdzie mi przykro, ale... co ma byæ to bêdzie... a teraz po prostu rozpoczynam nowe, wspania³e ¿ycie, nie pal±c za sob± mostów, tylko przechodz±c po nich w ka¿d± stronê, po to by budowaæ nowe. bo stare mosty s± naprawdê piêkne. meler, aciuffka, szrekowa, krzykowa, wszystkie ziomy które tak bardzo polubi³em... nie wyobra¿am sobie teraz bez nich mojego ¶wiata. jasne, ¿e KIEDY¦ bêdê musia³ siê przyzwyczaiæ. ale jest to tak odleg³e, ¿e po prostu nie da siê nawet jednoznacznie okre¶liæ kiedy. jezu, ale jestem szczê¶liwy!

teraz chcia³bym poczytaæ kilka ksi±¿ek, poogl±daæ kilka filmów, pój¶æ do teatru... to ostatnie ju¿ dzisiaj! heh, koñczê, nie chcê marnowaæ wolno¶ci na pisanie bloga. ¶ciskam mocno i serdecznie pozdrawiam!



09:49, mieszkotonie
Link Komentarze (2) »
pi±tek, 17 czerwca 2005
jestem studentem!

ha! i sta³o siê! sta³o siê to, co mia³o siê staæ! jestem studentem wydzia³u swoich marzeñ! wrd na amfc! wydzia³ re¿yserii d¼wiêku na akademii muzycznej im. fryderyka chopina w warszawie! jedynym moim dylematem jest to, czy poci±gnê 2 kierunki- matmê i wrd... zawsze ta matma mnie jako¶ ci±gnê³a... ale nie ma co- to ju¿ nie jest dylemat. jasne, ¿e chocia¿ spróbujê. a jak siê nie uda to po prostu zrezygnujê:) ale super! po prostu tak siê cieszê, ¿e nie wiem co! a wy biedaki z mojej klasy kochanej, macie przed sob± jeszcze troszkê egzaminów. ale kochani, naprawdê teraz za Was trzymam mocno kciukasy! uczcie siê pilnie bo WARTO! warto spe³niaæ swoje marzenia, a je¶li siê czego¶ naprawdê chce, to ta si³a, która tym wszystkim kieruje, pomo¿e nam to zrealizowaæ, a i jeszcze da jakie¶ bonusy! moim bonusem jest udzia³ w koncercie w filharmonii narodowej w warszawie 30 czerwca! bêdê jednym z piêciu perkusistów, graj±cych najwiêksze przeboje lutos³awskiego! no i wyje¿d¿am 22 czerwca, wy¿ywienie i spanie zagwarantowane, podobnie jak 10 euro dziennie kieszonkowego. próby 6h dziennie, rozbite na 2 czê¶ci z przerw±. ale bêdzie super po prostu! to ju¿ jest na 99%, wiêc ju¿ Was mogê zaprosiæ! nie na co dzieñ ma siê okazjê zobaczyæ Mieszka graj±cego w filharmonii narodowej!!!!! ale super, co?:) jezu, jak siê cieszê! po prostu totalny odjazd. w³a¶nie, a propos odjazdu, to odje¿d¿am dzisiaj w³a¶ciwie to za 2 godziny... a poci±g w kielcach jest o 15.52. wiêc po prostu... bêdziemy piæ, ¶wiêtowaæ, fetowaæ, bawiæ siê... piæ... itd itp:) urodzinki mam 21. wiêc nie wiem jak z t± imprez±, przez ten koncert 30, bo przecie¿ bym musia³ nast. dnia z rañca wyjechaæ. jedno jest pewne- impreza siê odbêdzie. i to nie byle jaka! póki co naprawdê ¶ciskam mocno i lecê pomalutku siê pakowaæ... do zobaczenia w kielcach, moi mili! pozdrawiam!

Student:)

11:05, mieszkotonie
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 czerwca 2005
ostatni wpis przed... a potem zmiana tytu³u bloga:)

no i jadê :) dzisiaj sobota, godzina 14.30, za 24 godziny o tej porze bêdê w warszawie i bêdzie mi siê koñczyæ harmonia:) by³em dzisiaj z wizyt± u bardzo ciekawego cz³owieka, który natchn±³ mnie i przywróci³ wiarê w siebie i w to, co dooko³a. a tak poza tym to... mimo to z deka siê bojê, ale... o czym tu pisaæ:) nastêpny wpis bêdzie ju¿ jak wrócê... mo¿e moje marzenie siê "ZI¦CI" a mo¿e i nie... fajnie by by³o. ale no jak tu o tym pisaæ:) teraz to siê bêdê pakowaæ, ciuchy z pralni ju¿ przysz³y, jeszcze muszê wyci±gn±æ odpowiedni± ilosæ gotówki, ¿eby starczy³o na akademik i na ¿yce tam, w stolycy:) to ju¿ wkrótce! ju¿ wkrótce oka¿e siê co z moim ma³ym losem, który jest de facto tak ma³o istotny dla innych, dla ¶wiata, dla... ogó³u:) a jednak dla mnie jest on bardzo wa¿ny. zreszt±, chyba ka¿dy tak ma oprócz melera, który sobie teraz wegetuje i ma spokój, bo ju¿ od dawna ma index:) fajnie siê czujê. wszyscy mnie supportuj± i wspieraj±. tomek wysy³a mnie do fonoteki, rosiñski je¶li tylko mo¿e to robi mi lekcje, fizyk daje zadania, stawia przede mn± ró¿niaste problemy, które ma nadziejê, ¿e ja rozwi±¿ê. i czêsto siê nie myli na szczê¶cie. dobrze, ¿e to ju¿ wkrótce. ta ca³a gonitwa w koñcu siê skoñczy i oka¿e siê czy jestem wart moich marzeñ. a przecie¿ tak naprawdê mogê wszystko! jestem w stanie dokonaæ rzeczy wielkich! bo nie jestem jakim¶ robotem, jestem cz³owiekiem, który ma olbrzymi potencja³ tylko za rzadko go wykorzytuje... heh, chcia³bym wykorzystaæ kilka procent wiêcej mojego mózgu :) ¿eby byæ jeszcze lepszym, bo... mo¿e okazaæ siê, ¿e to wszystko co mam mo¿e niestety nie wystarczyæ:( i wtedy by by³a dupa zbita. no có¿, ja tu siê rozwodzê, a tu mam obiad:) Ostatni obiad w kielcach przed egzaminami :) zaraz wracam:)

no ju¿ jestem. puszczam sobie teraz weckl'a bo on naprawdê mnie relaksuje. song for claire sobie ¶ci±gnijcie albo i nie, je¶li nie lubicie dobrej muzyki- hehe, ale zabrzmia³o, co?:) ale¿ ja jestem wredniasty i okropny :) heh, naprawdê teraz muszê odpocz±æ... zrelaksowaæ siê... zg³êbiaæ tajemnice zen albo... albo po prostu mo¿e siê pomodliæ w ciszy i spokoju? w ciszy i spokoju, o który teraz bardzo trudno w moim domu, zw³aszcza na kilkana¶cie godzin przed odjazdem poci±gu. no, ale nie chcê z siebie robiæ takiego przesadnie religijnego. zreszt±, kto mnie zna to wie czym ¶mierdzê tak naprawdê:) a poza tym... wchodzenie na blogu z takimi sprawami to jest ju¿ nawet nie na miejscu:) ale... o czym mam pisaæ? o tym, ¿e mi siê bardzo dobrze gada ostatnio z Dobrotk± przez telefon? no dobra. napiszê. wiêc bardzo przyjemnie mi siê rozmawia z pann± Dobros³aw± ¦NIE¯K¡ Ubern±:) (bo tak ma na drugie ta urocza niewiasta). wczoraj o 1 w nocy na moment przysz³a mama i zapyta³a z kim ja tak gadam. no to ja , ¿e ze ¦nie¿k±. ok. posz³a. wraca. Mieszko, z jak± ¦nie¿k±?:) fajna scenka:)

zmêczony jestem. proszê, trzymajcie kciuki. nie bêdzie jaki¶ s³ów po¿egnalnych, bo... postaram siê byæ w kontakcie z lud¼mi. s± smsy, budki, mo¿e jaki¶ telepunkt siê znajdzie... Bo¿e... to ju¿ wkrótce. proszê, pomy¶lcie o mnie ciep³o ten jeden raz.... ¶ciskam was mocno, moi kochani. brzmi pedalsko, ale... no co ja zrobiê... ¿ebym siê tylko znowu nie rozchorowa³, bo jestem znowu na skraju. przyjedzie dzisiaj pan Domaga³a i mnie zbada, a co:) chyba pójdê skoñczyæ siê pakowaæ... i mo¿e do Dobrotki zadzwoniê? jako¶ dobrze na mnie wp³ywa. a mo¿e do melera- ¶mierdziela? odbiera dzisiaj kasê (sorry,nagrodê) za almanacha:) takiemu to dobzie :) do wawy niestety nie jedzie jednak. pewnie Aciówka te¿ nie pojedzie. szkoda. no, ale mo¿e siê jako¶ zobaczymy. no bo komu bêdê siê wyp³akiwa³ je¶li siê nie dostanê, hê? albo kogo bêdê ¶ciska³ z rado¶ci je¶li jednak oka¿e siê, ¿e moja praca nie posz³a na marne? krzy¶ka z kursów?:) oj, chyba nie:) chocia¿... wtedy to po prostu ze szczê¶cia to... to jeszcze nie wiem co zrobiê, ale na pewno co¶ szalonego:) na pewno te¿ puszczê totka, a co:) szkoda, ¿e dzisiaj nie zd±¿y³em pu¶ciæ:) narazie tyle, potem mo¿e co¶ dopiszê...

no to dopisujê:

jestem w sklepie. patrzê sobie przy kasie na ten monitoring. widzê siebie to sobie macham :) a pani siê ze mnie ¶mieje:) i opowiada mi, ¿e du¿o klientów tak robi:) i zawsze siê z tego ¶mieje:) potem dialog wygl±da³ nastêpuj±co, przeplatany wieloma u¶miechami:
-no bo ja jestem jeszcze w 100-milowyl la¶ku. a pani to ju¿ nie jest. dlatego pani nie rozumie:)
-?
-no, mówiê. pani to ju¿ jaki¶ przygód szuka, za jak±¶ kas± siedzi, a ja siedzê w ¶tumilowym la¶ku i sobie macham, a co:) to jest dopiero frajda, a nie jakie¶ dziwne przygody ze z³odziejami sklepowymi, fakturami za chipsy i takie tam:)
-ty, Monika, s³yszysz to?:)
-a pewnie ¿e s³yszy, przecie¿ te¿ jest ze mn± w ¶tumilowym la¶ku a nie tak jak Pani za jak±¶ kas±:)
ale siê u¶mia³a babeczka:) po¿egnali¶my siê ciep³o i pomaszerowa³em do domku.

a w domku czeka³em na lekarza... mr. domaga³a spyta³ mnie oczywi¶cie czy podrywam kiebzakównê (córkê kolegi po fachu), ja mu na to ¿e ma filipa, a on mi na to antybiotyk i 40 z³ :) no i jakie¶ ¶wiñstwa jeszcze mi przepisa³. poza tym zauwa¿y³em takie co¶ ciekawe, ¿e... po prostu wiem ju¿ dlaczego lekarze tak bazgrz± jak kura pazurem- facet po prostu mówi³ i pisa³ jednoczesnie w normalnym tempie, ale nie tempie pisania, tylko tempie mówienia. jak zwróci³em mu na to uwagê (wszak ze wzglêdu na nasz± znajomo¶æ mog³em sobie na to pozwoliæ), to powiedzia³, ¿e jestem pierwsz± osob±, która mu to powiedzia³a i sam siê bardzo ¼dziwi³. a przecie¿ to proste:)

meler nic nie dosta³ za almanacha, bez sensu. jak±¶ ksi±¿eczkê tylko czy co¶... no pora¿ka. wcze¶niej konkretn± mamonê mu zapodali, a teraz co? jaki±¶ ksi±¿eczkê... tak, jestem kurczê materialist±. i w ogóle jestem z³ym cz³owiekiem :) ale kurczê, jednak jak na taki powa¿ny konkurs, to powinni mu co¶ wiêcej zapodaæ, tak uwa¿am. przynajmniej tyle, ile poprzednio... heh, idê spaæ... wszak jutro o 6 poci±g...





15:07, mieszkotonie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7